MENU
W zindustrializowanych społeczeństwach
 

42. Czym właściwie jest praca? Uznanie - przez kobiety i mężczyzn - że
obydwie płci potrzebują wyzwolenia ze starych, arbitralnych ograniczeń, zmusza
nas do zastanowienia się nie tylko nad równouprawnieniem kobiet, ale i nad rolą
mężczyzn w domu, nad podstawowym układem stosunków między płciami,
znaczeniem pracy poza domem i — nad zasadniczym dla tej książki problemem
- jak sprawować opiekę nad dziećmi. Według mnie pozostaje jeszcze pytanie,
jak wychowywać dzieci bez obciążenia ich utrwalonymi przesądami na temat
możliwości i roli obu płci. Trudno szukać odpowiedzi na te pytania, nie
rozpatrując ich łącznie.

Zanim przystąpimy do zastanawiania się nad tym, jak każda rodzina może we
własnym zakresie rozwiązywać te problemy, pomyślmy przez chwilę — dla
uzyskania lepszej perspektywy — jak złożona, sztuczna i frustrująca jest nasza
przemysłowa cywilizacja w porównaniu z prostszymi systemami społecznymi.
W prostszych, niezindustrializowanych społeczeństwach (do takich właśnie
nasz gatunek zmierzał na drodze ewolucji) wszyscy dorośli i starsze dzieci danej
społeczności pracują wspólnie w polu, przy łowieniu ryb, warsztacie tkackim
przyrządzaniu jedzenia, wyrobie garnków i tak dalej.

Praca wykonywana jest zespołowo, w koleżeńskiej atmosferze, przez rozszerzone
grupy rodzinne (rozszerzona rodzina składa się z trzech pokoleń — dziadków,
ciotek i wujków, kuzynów) lub przez całą miejscową społeczność. Jednostka
pracuje, aby służyć grupie — nie dla pieniędzy czy zdystansowania innych.
Dzieci są zawsze blisko rodziców, ale opieka nad nimi jest sprawą marginesową
w stosunku do pracy. Matka podczas pracy nosi niemowlę przywiązane na
plecach. Później, jak będzie trzeba, powierzy malca jego 4-letniej siostrzyczce.
Rodzice, ciotki i wujkowie są w tym układzie nauczycielami dziecka. Dzieci
bardzo wcześnie pomagają dorosłym przy odpowiedzialnych zajęciach.


43. W zindustrializowanych społeczeństwach, np. w USA, dyktatura przemysłu
wprowadziła drastyczna sztuczność i przypadkowość do naszego życia domowego
i zawodowego. Niejeden ojciec i matka muszą jeździć do pracy odległej o całe
kilometry. Polega ona często na nudnych, monotonnych, nie angażujących
osobiście czynnościach, które same w sobie niczego nie dają. Jedynymi źródłami
satysfakcji stają się z konieczności zarobione pieniądze i zajmowane stanowisko.
Trwa to od tak dawna, że tego typu satysfakcje uznaliśmy za wystarczające.
Faktycznie są to ograniczone, jałowe substytuty radości tworzenia czegoś
użytecznego i pięknego, jaką daje praca rzemieślnika. Zabieganie o większe
zarobki i stanowisko prowadzi w konsekwencji do niezdrowej rywalizacji między
pracownikami, sąsiadami, a czasem nawet między współmałżonkami, jeśli
obydwoje pracują. Ta niezdrowa rywalizacja ma zastąpić zapał do zespołowej
pracy na rzecz rodziny i najbliższego otoczenia.

Małżeństwa, które gotowe są zmieniać miejsce pobytu w celu otrzymania
lepszej pracy, płacy i warunków lub dlatego, że dane przedsiębiorstwo z zasady
przerzuca z miejsca na miejsce młodszy personel kierowniczy — muszą zrezygnować
z więzi uczuciowych i poczucia bezpieczeństwa, jakie daje rozszerzona
rodzina. Zamieszkują w domach bardziej lub mniej od siebie oddalonych, zwykle
nie nawiązując bliskich kontaktów z sąsiadami. Z uwagi na kolejne zmiany
stanowiska, dochodzi do zmiany miejsca zamieszkania tak często, że nie ma
czasu, by wrosnąć z korzeniami w środowisko i znaleźć w nim oparcie.
Samotność i zmienność warunków odczuwa głównie to z małżonków, które
przebywa stale w domu, a także dzieci.

Może się wydawać, że w USA najprostszą drogą wiodącą do osiągnięcia przez
kobiety pełni satysfakcji byłoby zapewnienie im przez społeczeństwo równych
praw z mężczyznami do pracy tak samo płatnej i o tym samym prestiżu.
Z pewnością kobiety powinny mieć ten rodzaj równouprawnienia.
Mam jednak nadzieję, że zarówno kobiety, jak mężczyźni potrafią sobie
wyobrazić — jako alternatywny cel na przyszłość — całkowite wyzwolenie
obydwu płci przez dążenie do spokojniejszej, pełniejszej egzystencji, w której
mniejszą rolę będzie odgrywała praca poza domem, a większą sprawy najbliższego
otoczenia i życie rodzinne.

44.poza domem bywa rodzicom potrzebna ze względów psychicznych. Są
obiekty i mężczyźni, którzy otwarcie mówią, że choć pragną mieć dzieci, byliby
zmęczeni i rozdrażnieni, gdyby pozostawali z nimi w domu przez wiele godzin
dziennie. Wiedzą, że są lepszymi rodzicami dzięki temu, że przez sporą część dnia
są z dala od dzieci. Mają rację mówiąc, że dla dzieci nie jest dobrze być p0H
opieką dorosłych, których prawie wcale nie stać na cierpliwość.
Rodzice przeświadczeni o potrzebie robienia kariery czy wykonywania jakiejś
pracy dla własnej satysfakcji nie powinni rezygnować z tego tylko w imię dzieci
Nie odniosą one bowiem korzyści w wyniku takiego poświęcenia. Tacy rodzice
powinni natomiast wypracować sobie jakiś rodzaj kompromisu między wymaganiami
pracy zawodowej i potrzebami dzieci, wziąć kogoś do pomocy przy
dziecku, zwłaszcza na pierwsze trzy lata, decydujące o dalszym jego rozwoju.
(Nie zawsze rozdrażnienie rodziców można złożyć na karb frustracji spowodowanej
potrzebą osiągnięcia kariery zawodowej. Rodzice wiecznie poirytowani
być może zmodyfikują swoje zachowania — które są zwykle przeniesieniem
napięć z okresu dzieciństwa — gdy poszukają pomocy w poradni rodzinnej lub
u psychiatry.)


45. Prawa obydwojga rodziców do pracy zawodowej. Wydaje mi się, że obydwoje
rodzice są w tym samym stopniu uprawnieni do pracy w zawodzie, jeśli obydwoje
odczuwają taką potrzebę, i w tym samym stopniu są zobowiązani do udziału
w opiekowaniu się dzieckiem, z pomocą czy bez pomocy innych. (Jeśli chcą, by
inni całkowicie przejęli ich obowiązki, stanowczo odradzam im posiadania
dzieci.)

Ponieważ dużo małżeństw ogranicza liczbę dzieci do dwojga i ma je
przeważnie w dwudziestych latach swego życia, stąd wiele kobiet — skądinąd
w pełni zadowolonych w młodości, gdy poświęcały swój czas dzieciom — zaczyna
jednak odczuwać niepokój w miarę uniezależniania się potomstwa. Trudniej im
rozpocząć wówczas od nowa sensowną pracę zawodową. Nauka, zdobywanie
praktyki i doświadczenia w pracy przychodzą łatwiej w młodości, lepiej więc
— mimo posiadania małych dzieci — kontynuować pracę w niepełnym wymiarze
godzin, by nie zaprzepaścić nabytych umiejętności.

Mogą zarysować się trudne do rozwiązania problemy, gdy odpowiedzialną
pracę zawodową wykonuje zarówno ojciec, jak i matka. Tradycyjnie uważa się,
że matki są przede wszystkim predysponowane do opieki nad dzieckiem, często
więc czują się winne, kontynuując pracę. Aprobata jednak męża i innych osób
z rodziny redukuje poczucie winy. Jeśli matka upora się ze swymi wątpliwościami,
dzieci nie tylko zaakceptują jej pracę, ale będą z niej dumne.

Kto ma się poświęcić, gdy niezwykle korzystna oferta pracy w innym mieście
trafi się jednemu z rodziców, a drugie jest bardzo zadowolone ze swej obecnej
pozycji? Jeżeli pracują w tej samej dziedzinie i jedno odnosi dużo większe sukcesy,
jak wpływa to na małżeństwo? Ja, niestety, mogę udzielić odpowiedzi tylko na
pytanie, jak zorganizować opiekę nad dzieckiem. Wyrażając opinię, iż ojcowie
i matki ponoszą jednakową odpowiedzialność za wychowanie dziecka, nie
chciałem przez to powiedzieć, że muszą koniecznie poświęcać temu dokładnie
taką samą liczbę godzin. Decyzja w tej sprawie będzie podyktowana kilkoma
względami, np. stanem rodzinnych finansów, elastycznością rozkładu zajęć ojca
lub matki, a także odpowiednio większymi lub mniejszymi predyspozycjami
któregoś z nich do sprawowania opieki nad dziećm

Sex ogłoszeniaSex ofertySex randkiporno