MENU
Ku jakim celom zmierzacie wychowując dziecko?
 

W naszym dwudziestym stuleciu wychowywanie dzieci wprawia rodziców w coraz
większe zakłopotanie, ponieważ odeszliśmy od wielu staromodnych przekonań,
określających, jaką moralność, ambicje i cechy charakteru chcielibyśmy
widzieć u dzieci. Straciliśmy nawet przeświadczenie o celowości ludzkiej egzystencji.
Zamiast tego opieramy się na teoriach psychologicznych. Są one pomocne
w rozwiązywaniu problemów mniejszej wagi, mało przydatne w wyjaśnianiu
pytań natury ogólnej. . .

Być może nie jesteście świadomi tych zmian, dlatego że stanowicie przecież
cząstkę swych czasów, a może dlatego, że wyrośliście w rodzinie o wyjątkowo
ugruntowanych tradycjach.


13. Inne kraje i czasy. W dawnych czasach panowało w wielu krajach przekonanie,
że głównym celem ludzkości - stawianym ponad utrzymaniem gatunku
- jest służyć Bogu, w myśl jego zaleceń, objawianych przez religię. Dlatego
właśnie w wiekach średnich najbardziej imponującymi budowlami były kościoły.
Mniej więcej to samo można powiedzieć o Ameryce okresu kolonialnego.
Dzieciom nie przychodziło do głowy, że można żyć dla własnej satysfakcji.
Nawoływano je ciągle do przezwyciężania własnej natury, bo celem życia miało
być zyskanie aprobaty w oczach Boga. Gdzie indziej, zwłaszcza w minionym
stuleciu, wpajano dzieciom, że celem człowieka jest służba własnemu narodowi.

Tak było we Francji za czasów Napoleona, w Imperium Brytyjskim, w Cesarstwie
Niemieckim. To samo odnosi się w większym jeszcze stopniu do niektórych
państw współczesnych, nie tylko komunistycznych, jak Związek Radziecki, ale
i państw o innym ustroju, jak Izrael. Rodzice i nauczyciele są zgodni z przywódcami
tych narodów co do tego, jakie cnoty należy rozwijać w dzieciach: gotowość
do zespołowego działania, zamiłowanie do nauki, oddanie określonym zasadom,
jakimi kieruje się naród. Rodzice nie muszą zastanawiać się i martwić, czy obrali
właściwy kierunek.

A w wielu krajach i na znacznych obszarach świata uważano, a nawet uważa
się do dziś, że dzieci rodzą się i są wychowywane po to, by służyć rodowi czy
klanowi. Już w dzieciństwie i potem w młodości przyuczane są do wykonywania
takich prac, jakie przynoszą korzyści całemu rodowi. W dzieciństwie i w wieku
dojrzałym muszą odnosić się z pełną czcią i szacunkiem do starszych w rodzie.
W wielu krajach nawet przy wchodzeniu w związki małżeńskie młodym nie
zezwala się na to, by kierowali się porywami uczucia, lecz zmusza się do
małżeństwa zaplanowanego przez rodziców, tak by przyczyniło się do podniesienia
zamożności rodziny czy całego klanu.


14. Stany Zjednoczone krajem skoncentrowanym na dzieciach. W USA niewiele
dzieci wychowywanych jest dzisiaj w przekonaniu, że celem ich życia ma być
służba rodzinie, narodowi czy Bogu. Na ogół dajemy im odczuć, że mają
pozostawioną swobodę wyboru celów życiowych i zawodów zgodnie z własnymi
aspiracjami. W większości wypadków cele te sprowadzają się w ich wyobrażeniach
do materialnej strony życia.

Rodzice w wielu krajach na ogół skłonni są uważać własne dzieci za osoby
przynajmniej równie ważne, jak oni sami - a nawet przyznawać im pierwszeństwo.
Jeden z antropologów angielskich stwierdził, że w innych krajach uczy się
dzieci, by ceniły rodziców jako ludzi wybitnych i niepospolitych, bez względu na
ich rzeczywistą pozycję społeczną, natomiast w Stanach rodzice zwykli mówić do
dzieci tymi — co jest charakterystyczne — słowami: „Jeśli nie dokonasz więcej
niż ja, nie będę miał o tobie wielkiego mniemania". Jest to postawienie na głowie
kwestii, kto ma do kogo mieć szacunek. Oto, dlaczego Stany Zjednoczone często
nazywa się krajem skoncentrowanym na dzieciach.

W innych krajach młodzi rodzice utwierdzają się w przeświadczeniu o słuszności
wybranych celów i metod wychowawczych, odwołując się do tradycji
rodzinnej, do rady i pomocy dziadków. Tych źródeł otuchy często pozbawieni są
rodzice w Stanach Zjednoczonych. Nasi przodkowie opuścili kraj rodzinny, bo
mieli dość starego ładu i dość odwagi, by próbować nieznanego. Ich potomkowie
podobnie przenoszą się niezmordowanie z miejsca na miejsce w poszukiwaniu
lepszego życia i często wychowują dzieci w oddaleniu setek mil od jakiejkolwiek
rodziny. Muszą więc szukać pomocy, gdy jej potrzebują, u specjalistów,
w książkach i nowych teoriach.

Pragnę tu na kilku przykładach wykazać, jak zawodna bywa oparta na
psychologicznym podejściu nadmierna koncentracja na dziecku, jeśli zaniedbywany
jest przy tym moralny aspekt wychowania. Wynikające z zazdrości kłótnie
między rodzeństwem przywykliśmy tolerować w stopniu znacznie większym niż
poprzednie pokolenia rodziców. Psychologiczne podejście zakłada bowiem, że
zazdrość jest zjawiskiem normalnym; potępiana zbyt ostro, wywołuje u dziecka
nadmierne poczucie winy i może prowadzić do różnego rodzaju zaburzeń
osobowości. Rodzicom nie wolno więc zadręczać dzieci z byle powodu. Niemało
jest racji w tych założeniach, lecz gdy rodzice kierują się wyłącznie nimi,
zapominając o rodzinie jako całości i o zasadach współżycia społecznego,
prowadzą do tego, że dziecko będzie dręczyło młodsze rodzeństwo, wywoływał°
nieustające awantury rodzinne, a w efekcie i tak będzie w nim narastało
poczucie winy, jeśli nie będzie hamowane w okrucieństwie.
A oto inny przykład. Dziewiętnastoletni student robi się coraz bardziej
w stosunku do matki, pozwala sobie nawet na używanie obelżywych
słów Matka, osoba stawiająca sobie samej wysokie wymagania, wyciąga z tego
fałszywy wniosek, że to ona jest winna, że zawiodła w roli matki - pokornie
znosi więc oskarżenia syna. On z kolei uświadamia sobie, że ma pretensje do
matki tylko dlatego, że spotykają go niepowodzenia w jakiejś innej dziedzinie
życia; mimo to robi się coraz gorszy, jak gdyby chcąc zmusić ją do zastosowania
wreszcie wobec niego jakichś sankcji dyscyplinarnych.

Widać więc, że koncepcje psychologiczne nie pomogą, jeśli nie będą podbudowane
wyczuciem dobra i zła; mogą stanąć w jaskrawej sprzeczności ze
zdrowym rozsądkiem; mogą przysporzyć rodzicom dodatkowych kłopotów.
Wątpię, by rodzice amerykańscy zechcieli kiedykolwiek podporządkować
ambicje swych dzieci życzeniom rodziny czy potrzebom kraju. Myślę jednak, że
więcej dzieci rosłoby z poczuciem szczęścia i stabilizacji, gdyby w okresie
dzieciństwa wpajano im przeświadczenie, iż najważniejszym i najbardziej godnym
człowieka zadaniem jest służyć w jakiś sposób ludzkości i kierować się w życiu
ideałami. (To nie wyklucza przecież zarabiania na życie i realizowania osobistych
ambicji). Dzięki takiemu nastawieniu ludzie stają się szlachetniejsi, czują się
bardziej potrzebni, są zdrowsi psychicznie w czasie zawieruchy wojennej, kiedy to
jednoczy ich wspólny cel. A statystyki wykazują, że wskaźnik przestępczości
i samobójstw spada w okresie depresji ekonomicznej, gdy ludzie zmuszeni są do
pokonywania większych trudności. Rodzicom jest znacznie łatwiej rozwiązywać
na co dzień mnóstwo problemów związanych z dziećmi — dotyczących np.
grzeczności, obowiązków, kłótni, odrabiania lekcji, randek - jeśli sami mają
jasno wytyczone normy postępowania. Znajdują wtedy bez trudu odpowiedzi na
konkretne pytania.

Sex ogłoszeniaSex ofertySex randkiporno